środa, 27 sierpnia 2014

Od Caspian'a - CD Kereli

-Jedno "tajemnicze" miejsce mi wystarczy - mruknąłem.
-Nie lubisz przygód? - zapytała zdziwiona.
-Co? - spojrzałem na nią nieobecnie, jakbym nie zrozumiał pytania. -Lubię...
Kereli zmrużyła oczy i uśmiechnęła się złośliwie.
-Jasne...
Dobra, nie będę się kłócił. Spojrzałem na waderę i uśmiechnąłem się.
-Znasz jakieś historie? - spytałem.
-Historie? - powtórzyła. -Masz na myśli...?
-Jakieś legendy, mity...Albo nie. Możesz zacząć od swojej przeszłości ^^
Kereli siedziała sztywno i wgapiała się we mnie nieobecnym wzrokiem.
-To znaczy...Jeśli nie chcesz, to nie musisz. Nie każdy miał kolorowo...
<<Kereli?>>

od Kereli CD Caspian'a

Popatrzyłam na niego. I zamyśliłam się.
- To jak ten prezent nie jest od ciebie to od kogo?
-Niiie wiem...- odpowiedział bez namysłu.
-na pewno?-zapytałam bo myślałam, że to od niego.
- Zmieńmy temat- zaproponował.
- No dobrze ale wiedz, że wrócę do tej rozmowy...- odpowiedziałam mu.
Chwilę ciszy przerwał basior.
- To co masz już pomysł na ten temat?
- Nie... A ty? Masz pomysł na rozwinięcie tematu? Albo co możemy teraz robić? Może znów odkrywać nowe miejsca?

Caspian?

Od Naoto

Noc. Ciemna, głucha noc. Czarno jak... okey, pozostawię kolor nocy bez komentarza. Poczułam głód. Wielki głód. Ruszyłam na polowanie. Poczułam się jak pan lasu. Jak śmierć wędrująca przez świat. Właściwie to jestem śmiercią. Jedyne co potrafię, to zabijać. Poczułam woń mojej dzisiejszej ofiary. Była niedlaeko. Zaczęłam szybko i bezszelestnie poruszać się w kierunku ofiary. Wreszcie miałam ą w zasięgu wzroku. Już miałam zadać śmiertelny cios, gdy nagle jakiś wilk uprzedził mnie zabijając kozła, na którego polowałam. Warknęłam i skoczyłam obok wilka.
-To była moja kolacja. -warknęłam agresywnie. Doszłam do wniosku, że chyb az żadnym wilkiem nie miałam pozytywnych relacji.

Ktosiu?

Od Tenshi'ego - CD Lyki

Hmm... Nigdy tak nie miałem, więc nie mogę powiedzieć, że wiem jak się czuje, ale rozumiem, że może to być wkurzające. Przez chwilę szliśmy w ciszy.
-Mogę ci coś pokazać? -zapytałem waderę.
Przekrzywiła głowę pytająco. Rusyzłem w stronę miejsca, w które odkryłem niedawno. Po 6 minutach dotarliśmy na miejsce. Jak na złość było tam mnóstwo świetlików. Spojrzałem ukradkiem na waderę, mając nadzieję, że nie będzie miała złych skojarzeń. Naszczęście się na to nie zapowiadało. Podeszłem do jeziorka, które znajdowało się w centrum tajemnego miejsca. Dałem znak waderze,, aby do mnie podeszła.
-Co to jest? - zapytała podejrzliwie.
-Nic, po prostu takie ładne jeziorko. Gdy na nie patrzę zapominam o wszystkich zmartwieniach.

Lyka?

Od Lyki - CD Junko

W góry? Tak...? Żadna frajda... ja mieszkam w górach. Zawsze to jakiś pomysł.
- Może być... - westchnęłam i wyrównałam krok z Junkiem - A co jest niby w tych górach?
- Eeee, no na przykład... Śnieg! No właśnie śnieg! - uśmiechnął się zaczepnie
Puknęłam go skrzydłem i się zaśmiałam. Lubiłam jego towarzystwo. Z nim nie brakowało śmiechu i radości.

Junko? :3

Od Kiiyuko - CD Tamera

Hahaha! Ja chyba pęknę! Hahaha! Piękną miał ozdóbkę
- Tja... O wiele lepiej... - powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
- No to super! - wyszczerzył się.
- To może teraz pójdziemy... - niedokończyłam, Tam szybko powiedział
- Do lawendowego lasu! - odpowiedział.
Ja miałam wybrać miejsce! Głupek!
- Foch! - powiedziałam i obróciłam się do niego plecami.
- Oj Yuko, przecież taka nie jesteś - odsunął mi grzywkę i się uśmiechnął.
Fakt, nie jestem taka.
- Ok to chodźmy już do tego lawendowego lasu ^*^

<Tam?>

Od Donny do Nike

Kurde... To teraz chyba muszę przejść pod tym, a teraz tędy i... Zaplątałam się jeszcze bardziej. Nie... Takie rozciągające się linki i to jakieś gumowe to za dużo jak dla mnie. Pobliską drogą szedł jakiś wilk.
-O! Hej!-zawołałam-Weź mi pomóż!
Wilk, a w sumie wilczyca spojrzała w moim kierunku. Już po chwili jednak odwróciła wzrok.
-Ej no!-zaczęłam skakać ( bo inaczej się nie dało ) w kierunku wadery.
Ta przyspieszyła krok. Przede mną uformowały się czarne kłęby. W skoczyłam w nie i już po chwili stałam przed wilczycą.
-Dobry-uśmiechnęłam się szeroko.
Oczywiście wadera wpadła we mnie. Chyba nie powinnam wyskakiwać tuż przed nią... No więc... Obie leżałyśmy na ziemi, no tyle że ja nie zgniatałam jej wątroby. Wilczyca wstała.
-Pomożesz mi?-zapytałam pokazując splątane łapy.
Nie należy ufać dziwnym glonom w jeziorze. Nie. To zuo. Coś jak wiewiórki, ale wiewiórki to największe zuo. Kto ufa wiewiórką... Niech nie ufa. BO WIEWIÓRKI TO ZUO!!! No. Temat uważam za zamknięty.

< Nike? ^.^ >